Session Man


The Beginning


2004.10.01
(prequel)

Zaczęło się całkiem niedaleko stąd, w czasach gdy minister edukacji nie miał nic przeciwko teorii ewolucji i twórczości Gombrowicza, a zwrot „bezpłatne studia” oznaczał studia za które się nie płaci. Młody adept informatyki (nieświadom jeszcze znaczenia słowa ekonometria) przekroczył po raz pierwszy progi akademii. Mając jeszcze w pamięci słowa swego mistrza z liceum: „Pamiętaj... studia to nie je-bajka” z pewną taką nieśmiałością otwierał nowy etap swojej edukacji. Już w pierwszych dniach przygotowano dla niego szereg testów cierpliwości mających przyzwyczaić go do wszechobecnej biurokracji. Kolejki ciągnęły się po horyzont i zdawały tkwić w miejscu godzinami. Jego nowe lokum również okazało się szkołą życia. Socjalistyczni architekci projektując koszary milicji obywatelskiej postanowili pozbawić mieszkańców indywidualnych łazienek zmuszając ich do dzielenia jednego przybytku z połową populacji piętra. Powstało w ten sposób drugie (po kuchni) centrum kulturalne, w którym można było zawierać nowe znajomości i wymieniać poglądy jednocześnie myjąc zęby. Za pożywienie miały mu od tej pory służyć zupki instant i pizza na telefon. Dotychczasowy roczny cykl wegetacyjny uległ drastycznej przemianie. Od teraz luty, czerwiec i wrzesień stały się najbardziej znienawidzonymi miesiącami w roku. To właśnie im nasz bohater miał zawdzięczać swój nowy przydomek: Session Man.
Manko numer 55

Sesja IV


Czerwcowa rozgrzewka


2005.06.19
Mistrzostwa rozpoczęły się o godzinie 9:00 we wtorek 19 czerwca i potrwają wraz z dogrywką prawdopodobnie do listopada bieżącego roku. Mecz inauguracyjny rozpoczął napastnik Robert Włodarczyk potrójnym atakiem na bramkę M. Sumy. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 2.0.Wydawać by się mogło że zmiana boiska da naszemu zawodnikowi pewną przewagę jednak po wyrównanej walce na stadionie UOO w Krakowie około godziny 13:10 nie udało się niestety odrobić straty – rozstrzygnięcie drugiej połowy dzisiejszego meczu nastąpi prawdopodobnie w godzinach popołudniowych. Rezultat będzie uzależniony od limitu punktów ustalonego przez arbitra J. Madeja. Jeśli wynik pierwszej połowy okaże się dla naszego zawodnika niepomyślny to jutrzejsze starcie z drużyną dr Zyguły będzie trzeba odłożyć na wrzesień podobnie jak rozgrywki ligi Stat-Mat, Eko-Mat oraz niemieckiej Bundesligi. Przypomnijmy wielomiesięczną batalię stoczoną ramię w ramię z Michałem T. Przeciwko zawodniczce niemieckiej. Początkiem czerwca G. Pietruszewska musiała ulec i pierwszy sezon Bundesligi zakończył się dla M. Sumy wynikiem 3.0 Natomiast dla Michała T. rozgrywki pozostały nierozstrzygnięte. Z niecierpliwością oczekujemy na dalszy przebieg mistrzostw AE w robieniu tak żeby się nie narobić a (ocenę) zarobić.

Scena 1:


Session Man, Scena 01, budynek główny Akademii Ekonomicznej
Budynek główny Akademii Ekonomicznej w Krakowie. Grupa studentów oczekuje w holu na spotkanie z Dziekanem. Główny bohater, którego koledzy z akademika obdarzyli przydomkiem „The Session Man” stoi u drzwi Dziekana. Do budynku wkracza oddział straży pożarnej uzbrojony w topory bojowe. Szare komórki Session Mana błyskawicznie analizują sytuację: Jeśli zajdzie potrzeba gołymi rękami będzie on musiał pokonać strażaków i dostać się do Dziekana. Strażacy są coraz bliżej. Session Man decyduje się na uniknięcie krwawej potyczki tym samym oszczędzając życie nieświadomym jego potęgi i desperacji strażakom. Niepostrzeżenie wślizguje się do gabinetu dziekana. Telepatyczne połączenie umysłów tych dwu nieprzeciętnych osób umożliwia szybką wymianę informacji: „Przedłużenie sesji do 17ego poproszę” , „Ależ niema sprawy Session Manie”. Wraz z ostatnim pociągnięciem długopisu Dziekana Luli do gabinetu wpada „Człowiek Pochodnia” - portier z holu, krzycząc Pali się ... ewakuacja budynku panie Dziekanie! po czym pada martwy. Dziekan wraz z Session Manem opuszczają budynek ścigani przez kulę ognia. Z okien skaczą zdesperowani studenci, strażacy nieudolnie walczą z ogniem, nagle potężna eksplozja zmiata budynek główny z powierzchni ziemi. Session Man ustawia na swoim atomowym zegarze termin ostatniego starcia : piątek 17 listopada. Jeśli nie uda mu się do tego czasu pokonać wszystkich swoich przeciwników jego świat ulegnie anihilacji a on sam zostanie wciągnięty w tunel czasoprzestrzenny który cofnie go w czasie o rok. Superbohater przekazuje swojemu wiernemu pomocnikowi Marcinowi „prawdziwemu Polakowi” starożytny artefakt „Podanie o III termin” i prosi o zaniesienie go do Dziekanatu gdy tylko budynek główny zostanie odtworzony z backupu (czyli około godziny 14ej). Session Man udaje się do swojej kwatery głównej na dalekich rubieżach Miasteczka Akademickiego gdzie zajmie się przygotowaniami do kolejnego starcia...

Scena 2:


Session Man, Scena 02, Stormtrooper, Szturmowiec Imperium, pancerz
Śnieżnobiały pancerz bojowy Session Mana lśnił w promieniach wschodzącego słońca na tle szaroburej scenerii Krakowa u schyłku III Rzeczypospolitej. Siwy mężczyzna zapytał “Czy 501 staje?" S-Man odparł “Nie ... pięćset pierwszy nigdy się nie zatrzymuje!” Zwrot który większości ludzi kojarzy się z pewnym zatłoczonym środkiem komunikacji miejskiej był niestety hasłem którego niegdyś używał dowódca 501 legionu szturmowców by wprowadzić swych żołnierzy w szał bitewny. Szturmowiec dobył swego DC-17 Blaster Rifle i ruszył przed siebie z pianą i mandaloriańską pieśnią na ustach. Ocknąwszy się po wyczerpaniu amunicji w okolicach Uczelni spostrzegł że zostawił za sobą kilkukilometrowy pas zniszczeń oraz około dwieście ciał. Wspomniawszy masakrę na Kashyyyk nie przejął się tym zbytnio. Do konfrontacji miało dojść w pawilonie “C” na trzecim poziomie. Doktor Shredder miał zwodniczą powierzchowność wikarego z wiejskiej parafii kryjącą niezmierzony potencjał intelektualny. Tego dnia wielu poległo z jego ręki. S-Man dopiero za drugim podejściem przekonał Doktora że tak na prawdę obydwaj mają jeden cel: przepchnięcie go na trzeci rok. Doktor na pożegnanie udzielił S-Manowi osobistej rady którą ten zachowa dla siebie. Nagle rozległa się w polifonii czterogłosowej miła dla ucha każdego wiernego sługi Galaktycznego Imperium melodia. Osobisty komunikator wskazywał że sponsor kampanii pragnie nawiązać kontakt. S-Man otworzył kanał transmisyjny i krótko zakomunikował: “Tak mamo ... zaliczyłem Statystykę”. Było to pierwsze udane zaliczenie od czasu tak zwanego “Komisa z Ekomatu” chyba że ta czarująca studentka pierwszego roku z którą miał przyjemność bliżej się poznać w zeszły czwartek też się liczy. Prawdopodobnie S-Man udałby się starym westernowym zwyczajem w stronę zachodzącego słońca... gdyby nie była 9:00 rano. W drodze do koszar nasz bohater napotkał kudłatego jegomościa ubranego w ufarbowaną na czarno skórę jakiegoś nieszczęsnego ssaka. Stwór ten oślepiony blaskiem czerwonego miecza świetlnego nieśmiało spytał “Ty też idziesz na koncert Vadera?”. Energetyczna klinga rozpruła jego ciało na pół zanim zdążył przeprosić za wzywanie imienia Mistrza na daremno. Nawet nie o to chodziło, Session Man po prostu nienawidzi metali...

Legion 501
Szturmowiec
Kashyyyk
Metale

Scena 3:


Session Man, Scena 03, Rafał Topolski, sowiecki łącznik, Kononowicz
Miarowe uderzenia wojskowych butów podkutych najlepszą niemiecką stalą słychać było na całym drugim piętrze Ministerstwa Finansów Rzeszy. Mundur oficera Wehrmachtu doskonale opinał muskularne ciało Session Mana... niemniej czuł się w nim nieswojo - tak jak bohaterowie „Złota Dezerterów”... po prostu szlag go trafiał. W drzwiach do gabinetu Reichsfürerin Petersilie minął się ze Sztyrlicem. „Dzień dobry pułkowniku Isajew!” - powiedział Session Man. „Zostałem zdemaskowany” - pomyślał Standartenfurer Stirlitz. S-Man wszedł do środka, wyprężył się jak struna i stuknął obcasami...
-Heil Petersilie!
-Heil myself!
-Chciałbym wstąpić do Abwehry Frau Reichsfürerin
-Ależ oczywiście S-Manie ... proszę wypełnić tę ankietę
Session Man nie bez obaw wziął do ręki niepozorną żółtą kartkę opatrzoną ozdobnym napisem w gotyku: "Das Kolokwium des ostatnia Szansa". W ankiecie miał napisać czy jego dziadek należał do Wehrmachtu, ile koni mechanicznych ma opel Corsa, czy w jeansach można wspinać się na drzewa oraz ile dzieci może mieć samica zająca. Nic dziwnego że wypełnienie ankiety zajęło mu prawie godzinę. Sam test nie wystarczy, Session Man będzie musiał jeszcze nieraz stanąć oko w oko z Reichsfürerin Petersilie. Uzyskanie zaliczenia pozwoli dzielnemu agentowi mieszać w szykach niemieckiego wywiadu jeszcze przez najbliższe kilka miesięcy. Session Man serdecznie podziękował swojemu sowieckiemu łącznikowi za dostarczenie niezbędnych do dzisiejszej akcji mikrodruków na czas i udał się z nim do kawiarni "Elefant" na szklaneczkę wódki.
Heil myself
Styrlitz, Isajew

Scena 4:


Session Man, Scena 04, Picard, startrek
Romulański niszczyciel admirała Makrona wyszedł z nadprzestrzeni wprost na wysoką orbitę Ziemi. Flota Gwiezdna natychmiast zareagowała wysyłając okręt Enterprise NCC-1701E pod dowództwem Session Mana. Na skutek przegranego zakładu kapitan Picard oddał stery okrętu na jeden dzień. Krążą plotki, że założył się z S-Manem o to kto ma mniej włosów na głowie. Makron oddał pierwszą salwę z EPM, LTPM, EPF oraz lekkiego działa inflacyjnego. Tym razem S-Man był przygotowany – było to już czwarte jego starcie z Makronem a wcześniejsze doświadczenia sugerowały że jego arsenał jest ograniczony. Gdyby nie deflektor Szromnika zdobyty wczoraj, Session Manowi nie udałoby się nawet rozpocząć potyczki. Cztery torpedy fotonowe celnie wymierzone w reaktor wrogiego okrętu spowodowały potężną nuklearną eksplozję. Fala uderzeniowa zaburzyła tunel czasoprzestrzenny który groził wessaniem Session Mana. Innym skutkiem ubocznym była fala tsunami wzbudzona na Oceanie Spokojnym. Tsunami zalało dwie fabryki sprzętu elektronicznego na Tajwanie. Wydarzenie to w krótkim okresie spowodowało wzrost cen pamięci operacyjnych i procesorów o 20%. Szczątki zniszczonego okrętu będą jeszcze przez kilka dni opadały na Ziemię – będzie je można obserwować gdyż spłoną w atmosferze dając efekt podobny do deszczu meteorytów.

Enterprise

Scena 5:


Session Man, Scena 05, Pasternik, Airsoft, Heckler und Koch MP5
Session Man wstał obolały po manewrach szturmowców które miały miejsce poprzedniego dnia na poligonie Pasternik. Od paru dni odczuwał niepokój i postanowił porozmawiać o tym z Mistrzem Lulą.
-Mistrzu ... wyczuwam wielkie niebezpieczeństwo, zbliża się anomalia czasoprzestrzenna co do której byłem pewien że została zniszczona. Moje dni są policzone!
-Ciemna strona Mocy otacza tę sprawę – nie jestem w stanie nic z tym zrobić chyba że okażesz słabość i przyniesiesz mi zwolnienie lekarskie. Wtedy będę mógł odwlec dzień twej zagłady
-Ależ Mistrzu ... przecież wiesz że ja nigdy nie choruję – jakże więc miałbym przynieść ci fałszywe zwolnienie, toż to czyn niegodny rycerza Jedi!
-Idź zatem w samo południe do Dziekana drugiego stopnia – Mistrza Józefa, ja na nic się tu nie zdam. Niech Moc będzie z tobą!
Session Man pokornie wypełnił polecenie swego nauczyciela i udał się do Dziekana Józefa by od niego doznać pocieszenia. Nie zawiódł się tym razem – dziekan dał mu jeszcze trzy dni. Krążą plotki że Session Man skłamał w podaniu o przedłużenie sesji iż został mu jeszcze jeden przedmiot. Sprawa jest bardziej skomplikowana niżby się wydawało na pierwszy rzut oka. Szlachetny Session Man nie mógłby zeznać nieprawdy na dokumencie przeznaczonym dla Akademii. By zdobyć podanie świadczące iż został mu jeszcze jeden przedmiot musiał poprosić o pomoc S-Mana ... ze świata równoległego. Ze świata w którym nie był Session Manem. W sobie tylko znany sposób przeniósł się do świata równoległego w którym odszukał nędzną kreaturę – swoje drugie „ja” Session Mana któremu brakowało tylko ekomatu oraz zmusił go do wypisania odpowiedniego podania. Każde dziecko (po krótkim kursie fizyki teoretycznej) doskonale wie, że istnieje nieskończenie wiele światów równoległych. Niemałą sztuką było więc odszukanie właściwego. Session Man w swej wędrówce napotkał siebie samego w żółtym maluchu z żelem we włosach, któremu obce było pojęcie ekonomii Debreu. Spotkał także Session Mana przysypanego książkami w okularach +10 dioptrii, który to ekomat zdał już w czerwcu. Spotkał wreszcie tego który woził się najnowszym modelem BMW ze swoją dziewczyną o kruczoczarnych włosach. Zazdrość zagotowała krew w żyłach S-Mana ... już miał zabić swego odpowiednika i zająć jego miejsce w tej linii czasowej. Zlitował się jednak nad nim (sobą) i powrócił do swojej własnej rzeczywistości - czym byłby ten świat bez Session Mana...

Poligon Pasternik
Wszechświaty równoległe

Scena 6:


Session Man, Scena 06, Enigma, Ekomat, Encryption
Termostat lodówki Session Mana był nieubłagany, wraz z osiągnięciem krytycznej temperatury 5 stopni Celsjusza cud PRL-orskiej myśli technicznej począł wydawać nieznośny hałas by schłodzić zawarty w sobie zapas piwa przygotowany na obchody zamknięcia sesji. Był blady świt... to znaczy byłby gdyby nie gęsta jak mleko mgła ograniczająca zasięg renderowania obiektów do rzutu tak zwanym (moherowym) beretem. Session Man kontynuował tego dnia negocjacje z Reichsfürerin Petersilie lecz nie był to jego jedyny niewdzięczny obowiązek. Po południu na parterze pawilonu finansów zebrało się linczne grono ZBOWiD-owców (Z.B.O.W.i D.– związek bojowników o warunek i dziekankę). Czekali oni z zapartym tchem na wynik obliczeń Ekomatu: maszyny do prania studenckich mózgów. Wynik miał być liczbą naturalną z przedziału od dwóch do pięciu, przy czym na tym etapie sesji nie należało się spodziewać wartości większej od trzech. Pesymistyczne oczekiwania S-Mana stały się faktem co skomplikowało jego plany na przyszłość na kształt drugiego sezonu Prison Break. Dwója z ekomatu oznaczała konieczność pomyślnego zakończenia negocjacji z Petersilie...

Scena 7:


Session Man, Scena 06, Superman, Akademia Ekonomiczna w Krakowie
Tak też się stało – następnego dnia Session Man zaliczył niemiecki. Oznaczało to ostateczne zlikwidowanie niebezpieczeństwa powtarzania roku i ograniczyło koszt obijania się przez ostatnie miesiące do 910 polskich złotych. S-Man zatacza rundę honorową wokół uczelnianego boiska, tłumy szaleją... z trybun słychać jeszcze jeden! jeszcze jeden! Tomasz Lis spoglądając na wydarzenia ostatnich dni pyta nas z ekranu telewizora „Co z tym Ekomatem” ale tego dowiemy się z kolejnej pasjonującej relacji jutro na żywo spod drzwi dziekanatu. To mówiłem ja ... student III roku.

podsumowanie 04

Sesja V


Scena 1:


2007.01.17
Session Man Duke Nukem shotgun
Pośrodku postnuklearnego pustkowia Duke Nukem ramię w ramię z Session Manem odpierali kolejne ataki oślizgłych Xenomorphów. Półcalowe łuski sypały się na spaloną ziemię spływającą gdzieniegdzie żrącą wydzieliną stworów nie z tego świata. Duke odpalał jedno cygaro od drugiego i od czasu do czasu spoglądał na zegarek. Było już prawie południe – zwykle o tej porze dostawali zrzut amunicji, piwa i sterydów. Nagle stado obcych rozbiegło się wystraszone sonicznym boomem, a na niebie ukazała się sylwetka U.A.V. L.E.N.K.A. - dziwne, zazwyczaj przylatywało coś większego pomyślał Duke. Tym razem jednak zamiast tony zubożonego uranu, palety Tyskiego i wiadra kreatyny na spadochronie opadł na ziemię niepozorny zasobnik wielkości butelki. S-Man otworzył pojemnik i wyjął z niego... kartę egzaminacyjną. W jednej chwili przypomniał sobie że oprócz ochrony ludzkości przed inwazją krwiożerczych bestii do jego obowiązków należy także spanie na wykładach, rozglądanie się za laskami na korytarzu oraz... no właśnie: zbieranie autografów znanych naukowców. Session Man odpalił silnik swojego Jetpacka i startując krzyknął do Duke'a: -Zostaw dla mnie kilku brzydali do zabicia -Kiedy wrócisz Session Manie? -Zdążę przed premierą!

UAV Lenka

Scena 2:


2007.01.24
Session Man Miasteczko Studenckie AGH bitwa na śnieżki
W ramach rozgrzewki przed egzaminami Session Man postanowił udać się na bitwę śnieżną na terenie miasteczka studenckiego. Do pierwszego starcia według danych wywiadu miało dojść na placu między Lewiatanem a DS-14. Obrona Kapitolu... skapitulowała po trzech salwach wojsk Sojuszu Zachodniomiasteczkowego dowodzonego osobiście przez Session Mana. Podobnie jak dzielni choć nieliczni obrońcy Olimpu dołączyli oni do ogólnoagiehowskiej koalicji przeciwko odwiecznemu wrogowi: Ujotowcom z Piasta. Kujony postanowiły nie podejmować równej walki i obrzucili nacierające wojska sojuszu torbami z wodą. Szczytem nikczemności było zastosowanie oddziałów specjalnych uzbrojonych w broń chemiczną. Chwila nieuwagi wystarczyła by Session Man walczący na pierwszej linii został potraktowany gazem pieprzowym. Na godzinę przed północą generał Pasoo i S-Man wraz z garstką żołnierzy postanowili bronić honoru Arkadii i opuścili sojusz by stanąć po stronie macierzystego akademika. Cywile okazali wyjątkową niewdzięczność wobec swych obrońców przyglądając się krwawej jatce z okien lektorium. Session Man powrócił do swej kwatery by obmyślić plan zemsty na kujonach z Piasta i ich najemnikach w czarnych mundurach.

Filmy ukazujące okrucieństwa wojny

Scena 3:


2007.01.30
Session Man skoki
Ze skoczni numer 6 Pawilonu Sportowego Akademii Ekonomicznej w Krakowie wita państwa Włodzimierz Szaranowicz. Nasz zawodnik Session Man zajmuje właśnie miejsce na trzeciej belce od góry i przygotowuje się do skoku. Należy zaznaczyć że był to najlepszy możliwy wybór. Gdy na skoczni mamuciej wybierze się zbyt wysoką belkę sędzia może nakazać zawodnikowi zejście na najniższą, z kolei startując z niskiej pozycji korzystanie z pomocniczych powierzchni nośnych ukrytych w kombinezonie może być utrudnione ze względu na bliskość oceniającego. Proszę spojrzeć na arbitra Dymka... na jego fryzurę przez dziesięciolecia rzeźbioną strumieniem elektronów padającym z sędziowskiego monitora. Rzut okiem na skocznię – zdaje się że mamy niewielkie problemy techniczne, otóż organizatorzy imprezy nie zapewnili zawodnikom papieru, ale nic to – jeden z zawodników dzieli się z kolegami tym co ma. Piękny gest nawiązujący do dawno zapomnianych reguł Fair Play. Uwaga zaczynamy, arbiter daje sygnał świetlny... dobre wyjście z progu Session Mana. Korzystając z chwili czasu naświetlę pokrótce sylwetkę tego wybitnego zawodnika: wzrost 185 cm, waga 72 kg. Jak dotąd nie miał on problemów z dyscyplinami informatycznymi. Przypomnijmy spektakularny i niespodziewany sukces na zawodach w Programowaniu, zwycięstwo w pierwszej serii w Urządzeniach Techniki Komputerowej. Jak dotąd problemy wystąpiły tylko w przypadku Algorytmów i Struktur danych, ale jak wszyscy wiemy „algorytm” to bardzo trudne słowo. Session Man ląduje po czterdziestominutowym locie i oczekuje oceny arbitra. Ku zdziwieniu wszystkich zawodników jedynie połowa z nich uzyskała zadowalający wynik – reszta niestety będzie musiała wziąć udział w drugiej serii w przyszłym tygodniu. Session Man z oceną 4.0 zajmuje drugie miejsce na podium. Co za wspaniały początek sezonu proszę państwa, tłumy szaleją, przegrani zgrzytają zębami...

Scena 4:


2007.02.08
Session Man WoW World of Warcraft Akademia Ekonomiczna
Potężny barbarzyńca torował drogę przez ciemne lochy biblioteki reszcie swojej drużyny. Krok w krok za nim podążali Trojanin, Prawdziwy Polak oraz Session Man. To miał być quest jak każdy inny: rzucamy po zaklęciu, lejemy wodę i dajemy cyrograf do podpisania. U kresu wędrówki na ich drodze stanął Demon imieniem Michał. Czy tyś jest Session Man z miasta Bogorii?. Jam jest... ale tylko tam mieszkam – zwykle mówię że ze Staszowa – odparł Session Man. Demon poprosił o autografy dla siebie i swoich kolegów Dawida, Darka i Piotrka po czym rozpłynął się w obłokach siarki. Po chwili wędrowcy znaleźli się w komnacie mistrza Małkusa. Pokój był wypełniony tajemnymi księgami, stały w nim też dwie lśniące magiczne skrzynie z napisem Ubuntu, które według legendy same dobierają sobie przyjaciół. Wbrew oczekiwaniom okazało się że każdy ze śmiałków musiał znać aż pięć zaklęć by uwolnić się z mocy potężnego maga. Barbarzyńca Grześ o przydomku Fajny wykupił się jako pierwszy. Pomimo że nie uczęszczał na treningi, miał wysoki poziom mana i udało mu się pokonać czarnoksiężnika. Dodatkowo rozbawił go opowieścią o wielkim święcie piwa jakie odbywa się co roku w jego miejscowości, oraz udzielił kilku porad jak szybko przybrać na wadze przy pomocy odżywek opartych na białku. Nie przekonało to wprawdzie maga do zmiany specjalności na wojownika, lecz z pewnością rozbawiło. Następny w kolejności uderzył Trojański rycerz. Na nic się zdał miecz i zbroja przeciw zaklęciu o mocy „wartości dodanej klienta”. Mag z kamienną twarzą wygnał nieszczęśnika na wieczność... to znaczy do przyszłego czwartku kiedy ma konsultacje. W końcu przyszła kolej na Session Mana. Czytając jego odpowiedzi mistrz Małkus wydał z siebie dźwięk konającego nazgula (taki jaki wydają wszyscy wykładowcy którzy chcą w końcu oddać protokół), po czym zmarszczył czoło i powiedział:
-Masz trzy pluskwo
-Trzy plus?
-Nie bądź zachłanny młodzieńcze!
Session Man wyszedł z komnaty mistrza Małkusa i oznajmił swoim kompanom, że więcej się z nimi w RPG nie bawi... chyba że RPG będzie oznaczać Rocket Propelled Grenade.

Scena 5:


2007.02.26
Session Man Kellerman Prison Break
Niegodziwcy, szubrawcy, szumowiny, grabieżcy... złorzeczył w myślach sącząc napój o posmaku aluminium, którego nie godzi się nazywać piwem. Rynek browarniczy rządzi się takimi samymi prawami jak każdy inny: gdy majątek się zmniejsza, w koszyku zamiast ulubionej marki ląduje tańszy substytut. Majątek z kolei zmniejsza się gdy gdy rosną podatki, ale czy można opodatkować sesję? Toż to zamach na swobody studenckie. Zamach - to słowo odbiło się echem od ścian pustej lodówki Session Mana choć wcale nie wypowiedział go na głos. Błyszczące pociski zachęcająco spoglądały na niego z napoczętej niedawno paczki - brakowało trzech. Zawsze trzeba dać człowiekowi szansę na poprawę: ostrzec, upomnieć. Jak ktoś kto nie dba nawet o życie swojej rodziny i zwierząt domowych może kierować krajem? Session Man wyciągnął z szafy czarny garnitur i karabin snajperski - czas na zmianę władzy.
-Tu nie wolno wchodzić! ... powiedział młody oficer BOR-u zagradzając intruzowi drogę na dach.
-Agent Sessionman z WSI, dowódca powiedział że potrzebują cię na dole.
Zanim borowik uświadomił sobie że WSI nie istnieje leżał na ziemi powalony kolbą karabinu. Odznaka kupiona na bazarze za pięć złotych spełniła swoje zadanie dając snajperowi miejsce w pierwszym rzędzie. Pozostało tylko poczekać na odpowiedni moment.

Scena 6:


2007.03.14
dcm_Marecheq Metal
Pomruk kilkugigawatowego transformatora wypełniał pomieszczenie w którym Session Man i Prawdziwy Polak przygotowywali się do transfazowego skoku temporalnego. Po raz drugi zdobycie podania o III termin wymaga przeniesienia się do wszechświata równoległego. Po osiągnięciu poziomu krytycznego Prawdziwy Polak otwiera tunel czasoprzestrzenny a Session Man pojawia się przed wejściem do akademika "Inferno" w alternatywnej rzeczywistości. Ślady koguciej krwi wiodą go wprost do pokoju numer 666 gdzie mieszka jego odpowiednik. Pentagramy na ścianach, płyty Slayera i Vadera oraz kurtka z niemieckiego demobilu w szafie nie pozostawiają cienia wątpliwości- Session Man jest metalem. Do końca nie wiadomo czemu ta miłująca pokój rasa tak upodobała sobie odzienie ze skóry zwierząt oraz mundury z kraju, który wywołał dwie wojny światowe. Pewne jest natomiast, że gdy tylko Session Man odnajdzie podanie to uzyskanie odpowiedniej pieczątki będzie już tylko formalnością - wszak kobiety w widocznej ciąży i weterani sesyjni są obsługiwani poza kolejnością, nawet poza godzinami otwarcia dziekanatu. Przeszukując pokój Session Man natrafia na podanie którego szukał oraz notes z występującymi po sobie wpisami: Koncert Urope Suffocation oraz Egzamin z Zarządzania Firmą. Od razu staje się jasne dlaczego jego mroczny bliźniak nie zdał właśnie tego egzaminu. Szykując się do opuszczenia przybytku Szatana, S-Man słyszy dobiegające z korytarza złowieszcze uderzenia glanów. Ukrycie się w szafie wydaje się oczywiste, a podeptanie dyskografii z piekła rodem sprawiłoby mu nieopisaną przyjemność jednak chrzęst miażdżonych płyt mógłby przyciągnąć uwagę Bestii. Widok z szóstego piętra nie napawał optymizmem, jednak była to jedyna droga. Podczas gdy taki skok dla większości ludzi zakończył by się fatalnie, Session Manowi groziło najwyżej skręcenie kostki. Po ustawieniu odliczania modułu powrotnego transportera transfazowego, wyskakuje przez okno niemal w tym samym momencie w którym do pokoju wchodzi jego kudłata kopia.
-Mamy to? Pyta zniecierpliwiony Polak?
-Mamy! Mamy "Piąty Trzeci"!

Urope Suffocation

Scena 7:


2007.03.15
Kompania Braci
Czasy samotnych wojowników dawno minęły, teraz liczy się praca zespołowa. Dzisiaj rano jeden z naszych agentów narażając się na dekonspirację przechwycił cenne materiały wywiadowcze, które mogą przechylić szalę zwycięstwa na stronę aliantów. W prawdzie nieoczekiwane opadu śniegu obniżyły morale żołnierzy lecz mają oni świadomość, że ostateczne zwycięstwo jest już na wyciągnięcie ręki. Session Man właśnie golił się maczając brzytwę w pudle po amunicji napełnionym lodowatą wodą, gdy przybył łącznik z informacjami o ruchach nieprzyjaciela. Wszystko wskazywało na to, że dywizja pancerna "Reichsfuhrerin" łączy siły z oddziałami majora von Frocka by stawić czoło natarciu planowanemu na przyszły tydzień. W wyniku rosnących kosztów kampanii groźba konieczności dofinansowania jej poprzez zatrudnienie się w infolinii neostrady TP stała się realna. Session Man nie chcąc dołączyć do kolaborantów musi zmobilizować wszystkie siły i zakończyć bitwę w przyszłym tygodniu. W przeciwnym razie będzie zmuszony pracować dla odwiecznego wroga.
Tymczasem na pierwszej linii zdziesiątkowany odział po raz trzeci szturmuje tak zwaną fermę drobiu. Placówka ta pozornie bez znaczenia strategicznego musi zostać zdobyta zanim siły sprzymierzonych rozpoczną końcową ofensywę. Na otwartej przestrzeni bez osłony okopów są dla wroga łatwym celem, jednak doskonale znają teren – niektórzy brali udział w dwóch poprzednich natarciach. Ostatecznie po blisko godzinnym boju, wspólnym wysiłkiem udaje się zdobyć przyczółek. Cztery dni później wszyscy uczestnicy potyczki zostają odznaczeni.

Scena 8:


2007.03.29
Session Man i sierżant Staroń
Trzy dni po podpisaniu przez majora von Frocka zawieszenia broni na froncie pozostali tylko Session Man, sierżant Staroń i Reichsfüchrerin. Opinia publiczna potępiła Session Mana za użycie przeciw Frockowi rakiety balistycznej typu Topol, jednak ma on opinię publiczną w głębokim poważaniu. Inni sojusznicy chwytali się jeszcze bardziej wyszukanych sposobów (których nie będziemy tu przytaczać) i również nie mają sobie nic do zarzucenia. Tymczasem wyścig trwa, Session Man ramię w ramię z sierżantem Staroniem pokonują kolejne linie obrony by rankiem w przededniu wielkiego skreślania zmusić Reichsfüchrerin do kapitulacji. Nie jest to jednak zwycięstwo ostateczne – zarówno Wehrmacht jak i połączone siły majora von Frocka i generała Ππenia ponownie staną na drodze sprzymierzonym w czerwcu.

Scena 9:


2007.05.11
(alternatywne zakończenie)

Session Man Blade Runner
Ponura postać w szarym prochowcu snuła się po korytarzu budynku głównego akademii. Była to jego ostatnia wizyta w biurze. Chcę się widzieć z szefem wycedził jegomość przez zęby gasząc papierosa na blacie biurka pani Renatki.
-Rzucam tę robotę, nie mogę tak dłużej!
-Ale Session Manie, Ojczyzna cię potrzebuje!
-Ja nie potrafię... nie potrafię dłużej znieść krzyku magistrów błagających o szybką śmierć, niewinnych dziewcząt wrzucanych w środku nocy pod zimny prysznic, nienawidzę smaku spirytusu z Ukrainy i tej obleśnej nory w której mieszkam. Mam dosyć, rezygnuję, składam broń i legitymację

Na biurku dziekana wylądowała mała, czarna książeczka i Glock kaliber 9mm.
-Niema żadnych ale, już postanowiłem.
-Ależ Session Manie... studenci nie noszą broni!
-Aha... w takim razie go zatrzymam

Drzwi gabinetu dziekana zatrzasnęły się za nim po raz ostatni. S-Man odpalił „Męskiego” bez filtra pocierając zapałką o trzydniowy zarost. Długo rozmyślał jak to było zanim stał się tym czym jest, zanim wstąpił do akademii. O kobiecie, która nie wiedziała o jego istnieniu, a była dla niego wszystkim. Tej samej, która złamała mu serce. Wtedy wszystko było prostsze, życie miało jakiś cel. Czasem kobieta jest jak kwiat na spalonej ziemi. Czasem jeden jej uśmiech daje siłę by przetrwać cały dzień. Tylko czemu zawsze zjawia się jakaś kudłata menda, wyżelowany goguś albo łysy troglodyta żeby ten kwiat zeżreć, a ktoś taki jak on zostaje na lodzie. S-Man poszedł w stronę obskurnego bloku, którego nazwa brzmiała jak okrutna ironia. Nie czekał na niego nikt oprócz złotej rybki, która zdechła w zeszłym tygodniu. Wiatr pchał pomięte gazety ulicami miasta. Miasta w którym na jednego studenta przypada statystycznie 1,7 studentki a bohaterowie umierają w samotności.

Arkadia
podsumowanie 05

Sesja VI


Scena 1:


2007.05.11
Wydanie specjalne dla "Manko"

Dziekan osobiście przekazuje indeks Session Manowi kończąc jego zmagania. smashing Monitor Arkadia 2007 Juwenalia Maluch Juwenalia samospalenie 2007
Wysłużony Ikarus pędził w kierunku miasteczka studenckiego. Grupka studentów Akademii Ekonomicznej kurczowo trzymała się uchwytów by nie przewrócić się na zakręcie. Z daleka widoczny był dym z płonących grilli, a w powietrzu unosił się zapach smażonych kiełbasek. Przez okno dostrzec można było formującą się kolejkę do monopolowego, która w szczytowym momencie dorównuje zwykle długością ogonkowi po bilet miesięczny na Rondzie Mogilskim. Wszystko wskazywało na to że zbliżają się Juwenalia. Session Man wysiadł z załadowanego do granic możliwości autobusu i wziął głęboki oddech. Przed chwilą odzyskał od Dziekana indeks – był znów wolnym człowiekiem. Na te kilka błogich dni między sesją zimową a letnią czekał od wielu miesięcy. Po drodze do akademika minął płonący wrak samochodu, samobieżną lodówkę, kartonowy czołg i pięciu studentów przebranych za Krzysztofa Kononowicza, by na koniec cudem uniknąć śmierci od trafienia nisko przelatującym monitorem komputerowym. Session Man sięgnął po piwo do lodówki, wiekiem dorównującej właścicielowi i usiadł na parapecie by napawać się widokiem setek młodych ludzi dzielących szczytną ideę picia do upadłego. Lecz nie wszyscy tego dnia świętowali – ekologiczni aktywiści spod znaku czerwonego nosa uwijali się zbierając cenne puszki po piwie by zapobiec skażeniu gleby. Ich wysiłki jak co roku pójdą na marne z powodu niedostarczenia odpowiedniej ilości plastikowych toalet... trawa jeszcze długo nie wyrośnie pod oknami akademików. Jak to mało człowiekowi do szczęścia potrzeba – pomyślał Session Man wchodząc na zatłoczony plac, na którym całkiem niedawno był uczestnikiem śnieżnej bitwy stulecia. Mówi się, że studencka fantazja nie zna granic. Miasteczko studenckie było w prawdzie miejscem wielu niecodziennych wydarzeń, lecz juwenalia za każdym razem ustanawiają nowe standardy. Nie wiadomo czego należy się spodziewać w tym roku – to trzeba będzie zobaczyć.
Manko numer 52

Scena 2:


2007.10.10
Die Hard
Pokój narad w bunkrze pod Białym Domem wypełnia zielonkawe światło radaru. Cztery lotniskowce wpływają właśnie do Zatoki Perskiej. Szef CIA odpowiedzialny za rejon środkowego wschodu zdaje raport prezydentowi USA na temat nowego zagrożenia dla bezpieczeństwa narodowego. Demokratyczna Republika Ekomatu właśnie wypowiedziała wojnę Stanom Zjednoczonym. Prezydent wbrew sceptycznym opiniom zgromadzonych generałów nakazuje atak prewencyjny, pozostaje już tylko pytanie kto go poprowadzi. Nauczeni doświadczeniami z ostatnich konfliktów postanawiają zdjąć odpowiedzialność za ewentualny rozlew krwi ze swoich obywateli, po raz kolejny wysyłając na wojnę najwierniejszych sojuszników. Telefon z Waszyngtonu budzi Session Mana nad ranem. Amerykanie stawiają go przed trudnym wyborem: Live Free or Die Hard. Kilka godzin później Session Man ląduje w stolicy Ekomatu entuzjastycznie witany przez mieszkańców – ofiary totalitarnego reżimu. Bariera językowa stanowi pewien problem gdyż głównym językiem tego kraju jest Malawski. Samotny oswobodziciel bez trudu trafia do pałacu, gdzie zastaje dyktatora spożywającego tradycyjne lokalne danie: bułkę z bananem. Bułki i banany to jedyne towary wytwarzane w Ekomacie ( L=2 ). W dodatku jedynie przez dwóch upaństwowionych producentów ( J=[1,2] ). Po obaleniu dyktatora Session Manowi pozostaje już tylko zaprowadzić w kraju prawdziwą demokrację tworząc niezliczoną ilość wrogo nastawionych wobec siebie partii politycznych o szerokiej gamie preferencji koalicyjnych i poglądów na temat lustracji, rewaloryzacji i seksu przedmałżeńskiego.
Manko numer 56

podsumowanie 06

Przejdź do sesji IV
Przejdź do sesji V
Przejdź do sesji VI


piosenka o Session Manie