Strona główna Wyprawy Galeria 2006 Inne zainteresowania Linki

Wyprawy
Pierwszą trwającą więcej niż jeden dzień podróż rowerem odbyłem na wakacjach 2004 roku. Miałem wtedy 17 lat, a taką forme spędzenia kilku wolnych dni zaproponował mi kolega. Trasa wiodła z Oświęcimia, przez Zakopane i kawałek Słowacji aż do Sanoka gdzie mieszkam. Miała ok 550km i zaplanowaliśmy ją na 6 dni. O dziwo po 6 dniach od wyruszenia udało nam się dojechać do celu, zdobyliśmy przez te kilka dni sporo doświadczenia, troche wspomnień i dużo chęci na następne wyjazdy.


Rok później plany były już bardziej ambitne. Start w Sanoku, 17-18 dni jazdy i finisz w Łebie, nad pieknym polskim morzem. Jechaliśmy wzdłuż wschodniej granicy, przez mazury, więc przejechaliśmy w sumie ponad 1500km i o dziwo znowu dojechaliśmy na czas. I znowu wróciliśmy do domu bogatsi w doświadczenie i znowu w czasie wyprawy były momenty których do końca życia nie zapomnimy (np. nocleg na schodach kościoła w Gdyni)


2006 rok był dla mnie pod względem wypraw dość dziwny. Nie miałem praktycznie żadnych planów bo był to rok matury więc i wakacje były dość aktywne, pod względem studiów, szukania mieszkania i załatwiania 'papierkowej roboty'. Artur również nie miał konkretnych planów więc zapowiadał się rok przerwy.
3 tygodnie spędziłem w anglii (nie na rowerze). Podczas tego pobytu widziałem kilku rowerzystów, i nie mogłem przestać myśleć o jakiejś, nawet krótkiej, wyprawie. Po powrocie zacząłem robić plany. Chciałem wyruszyć z Sanoka, więc dobrym kierunkiem wydawała się Słowacja. Ze Słowacji blisko na Węgry, a stamtąd do Austrii. Zaplanowałem więc trase Przez 3 stolice europejskie: Bratysławe, Budapeszt i Wiedeń, później dorzuciłem jeszcze Prage i zacząłem szukać kogoś kto dotrzymał by mi towarzystwa ;-)
Poszukiwania wśród znajomych nie dały rezultatu, wiele osób twierdziło, że pojechało by ale... jakoś nikt nie chciał sie zdecydować. (co mnie raczej nie zaskoczyło). Poszukałem więc w internecie i w zasadzie w dwa dni sprawa była załatwiona. Uzgodniliśmy termin na 1 sierpnia i pojechaliśmy.


Gdy 3 tygodnie później siedziałem w domu i odpoczywałem odezwał sie Artur i pokazał plany wyprawy na którą chciał wyjechać 1 września. Przyjrzałem sie mapie, dopytałem o szczegóły, kilka dni sie zastanawiałem i zdecydowałem że jade! Pojechałem jeszcze do Krakowa szukać stancji i po powrocie byłem gotowy. Trasa którą tym razem mieliśmy pokonać była zdecydowanie najciekawsza z naszych dotychczasowych wypraw:
- 6 krajów: Słowacja, Austria, Włochy, Słowenia, Chorwacja, Węgry
- dwa masywy górskie: Alpy i Dolomity
- jeden z najdłuższych, najpiękniejszych i najwyższych podjazdów Europy: Grossglockner Strasse z najwyższym punktem na wysokości 2571 m.n.p.m.
- jedyne w swoim rodzaju miasto - Wenecja!
- kilka innych pięknych miejsc, długich i męczących podjazdów, szybkich i przerażających zjazdów, mroźnych nocy i innych atrakcji
Tym razem jednak nie udało sie nam dojechać do końca. Ciężkie podjazdy sprawiały, że przemieżaliśmy mniejsze niż planowane odległości. Moje i Artura kłopoty ze zdrowiem w Austrii opóźniły podjazd pod Hochtor o 3 dni, a Chorwacja powitała nas deszczową pogodą. W Rijece wsiedliśmy więc w pociąg do Budapesztu. Z Budapesztu w nocy (niezapomniane wrażenia ;-) jazda 50km rowerem, w nocy, bez oświetlenia - polecam) przejechaliśmy na Słowacje, gdzie przespaliśmy się na dworcu PKP w Sturowie i słapaliśmy pociąg o 5 rano. Każdy z nas miał 2-3 przesiadki więc wkrótce się rozdzieliliśmy i już samotnie wróciliśmy do Polski.

Plany
W grudniu 2006 zaczęliśmy planować tegoroczne wakacje :D Szczegóły są na razie tajne, bo nie ma sie co chwalić planami jeśli do ich realizacji jeszcze tak długa droga. Zdradze jedynie, że wyprawa będzie kosztować ok. 3 razy więcej niż poprzednie, więc jeśli ktoś bardzo chce zostać sponsorem to moge podać numer konta na email :P
Wróć na początek strony